sobota, 10 grudnia 2022

Rozdział Czwarty

 Blackparty okazało się być dosyć dużym przyjęciem zorganizowanym w rezydencji Rosierów. Swoją nazwę zawdzięczało temu, że wszyscy uczestnicy ubrani byli na czarno. Dekoracje i napoje również  były w tym kolorze. A więc tak śmierciożercy odbywają swoje rozmówki i załatwiają interesy. Ten przepych z jakim to robili zdecydowanie ją odrzucał. Przypomniała sobie zebrania członków zakonu feniksa na których cisnęli się w małym pomieszczeniu w brudnych dresach i skrzywiła się. Poczuła dłoń swojego partnera na plecach i przeszedł ją nagły dreszcz co chyba wyczuł bo uśmiechnął się do niej szelmowsko powodując u niej wypieki na twarzy. Dziewczyna odwróciła wzrok i dała się poprowadzić do jednego z okrągłych stolików przy którym siedzieli już jacyś ludzie. Uśmiechnęła się na widok Blaisa i zajęła miejsce obok niego nim blondyn zdążył to zrobić. Przynajmniej ma szansę na jakąś normalną rozmowę dzisiejszego wieczoru. Uśmiech pozostał na jej twarzy. Draco spoglądał na nią kontem oka wyglądając na zamyślonego, czego ona jednak nie zauważyła.

- Alice... - Przywitał się z nią Blaise na co odpowiedziała mu tym samym.

- Witam przyszłą panią Malfoy - powiedział mężczyzna siedzący na przeciw niej a Hermiona skojarzyła skąd zna jego głos. To jego słyszała rano w ogrodzie. - Evan Rosier - przedstawił się.

Nie wiedział przecież, że dziewczyna doskonale go zna z pola walki. Stąd też kojarzyła jego głos. Odpowiedziała mu jednak uprzejmie i poznała pozostałych osobników siedzących przy stole. Oprócz rodziny Rosierów, którzy byli gospodarzami dzisiejszego przyjęcia przy stole siedział również Blaise, Rodzina Rowle wraz z Irminą, która mierzyła ją spojrzeniem z drugiego końca stołu. Jej ojciec Thorfin był wysokim blondynem o podłużnej twarzy i sprawiał wrażenie jakby mało co go obchodziło wszystko wokół.

- My się przecież już znamy prawda Irmino - odpowiedziała Hermiona dziewczynie gdy ta jak gdyby nigdy nic udawała, że przyjaźnie się jej przedstawia. Fałszywa żmija.

Draco spojrzał na nią nagle zdziwiony jej słowami jednak postanowiła go zignorować i ciągnęła dalej:

- Czyżbym nagle stała się warta rozmowy z tobą ?

Brązowowłosa dziewczyna nie dała jednak zbić się z tropu i odpowiedziała.

- Chyba mnie z kimś mylisz kochana - po czym uśmiechnęła się tak zjadliwie, że ciężko było uznać tą odpowiedź za szczerą.

Młody Malfoy nadal świdrował ją spojrzeniem jednak nie odezwał się tylko wciągnął siedzącego obok niego śmierciożercę w rozmowę dotyczącą misji jaka miała się odbyć w tym tygodniu. Hermiona próbowała wyłapać jak najwięcej informacji jednak nie dość, że mówili przyciszonymi głosami - czarnoskóry postanowił zająć ją rozmową.

- I jak ci się mieszka ze smokiem ?

- Ciężko powiedzieć o tym cokolwiek pozytywnego, dlatego zostawię twoje pytanie bez konkretnej odpowiedzi - odpowiedziała i sięgnęła po lampkę wina uśmiechając się do niego.

Bardzo szybko zeszli na temat książek, wymienili się spostrzeżeniami i zaczęli żartować wspominając spacer po rodowym korytarzu Malfoyów.

- A wam co tak wesoło ? - zapytał Draco świdrując ją spojrzeniem przez co dziewczyna odwróciła wzrok starając się ignorować jego przenikliwe oczy. - Nie sądziłem, że Alice się choćby uśmiecha - dodał zgryźliwie - jak tego dokonałeś przyjacielu?

Jego głos był lekko złośliwy ale brunet zdawał się być do tego przyzwyczajony. Odparł mu z uśmiechem:

- Widocznie posiadam coś czego tobie ewidentnie brakuje.

- Ciekawy jestem co to takiego - odpowiedział i znów spojrzał na Alice.

- Empatię, poczucie humoru i podejście do kobiet - odpowiedział dumnie wypinając pierś czym wywołał śmiech u Malfoya, który pokręcił głową z dezaprobatą. 

Musieli jednak przerwać rozmowę i wstać razem z innymi gdyż ktoś wszedł na salę. Hermiona próbowała wyjrzeć i w końcu go zobaczyła. Przez salę zmierzał Lord Voldemort, kawałek za nim lekko z lewej strony zmierzała Bellatriks Lestrenge a jeszcze dalej sam Severus Snape. Szatynka widząc spojrzenie tego ostatniego natychmiast spuściła wzrok i zaczęła nerwowa bawić się pierścionkiem. Czarny Pan wygłosił krótką przemowę mówiącą o ich potędze, ale ona go nie słuchała. Nagle wpadła jej do głowy inna myśl, gdy zajęli miejsca zaczęła się zastanawiać. A raczej przypominać sobie, że plan awaryjny ucieczki dla złotego trio, tworzony był już dawna. Tak dawno, że Snape pomagał w opracowaniu go. Dla bezpieczeństwa ułożenie planów ucieczki zostały rozłożone pomiędzy sześć osób. Mcgonagall i Sprout ułożyły plan dla Rona, Lupin i Dumbledore dla Harry'ego a Shacklebolt korzystał z pomocy Severusa przy układaniu planu dla niej. Pomysł ten powstał jeszcze przed bitwą o Hogwart na jednym z wielu spotkaniach członków zakonu feniksa, którzy za wczasy pomyśleli o wszystkim. To oznacza, że człowiek, który ich zdradził i zasiadał teraz przy stole z samym Voldemortem gdyby tylko się zastanowił mógłby ją rozpoznać. Dziewczyna zbladła, co zauważył przyglądający się jej cały czas Malfoy jak i Panna Rowle.

- Coś się stało moja droga ? - zapytała jadowicie.

Jakby cię to co najmniej interesowało wywłoko, pomyślała szatynka. Starała się uspokoić w myślach, by nie wydać się za wczasy sama, ale nie było to tak proste. Nagle ze zdwojoną siłą dopadła ją myśl, że jest sama jak palec w otoczeniu wroga. I jeśli cokolwiek by się teraz wydało, nie ma już dla niej ratunku. 

- Wina ? - zapytał blondyn spoglądając na jej pusty kieliszek.

- Nie dziękuję, chyba gorzej się poczułam... - odpowiedziała chcąc zachować pozory i próbując zdobyć się na lekki uśmiech.

- Czyżby wystraszył cię widok naszego pana ? Biedna, taka wrażliwa dziewczyna jak ty co planuje robić u boku kogoś takiego jak smok ? - zapytała nachylając się do niej i mówiąc tak aby nikt poza nią jej nie usłyszał. - Mówiłam ci, żebyś się w to nie pakowała, pożałujesz szmato.

Po czym jak gdyby nigdy nic podała jej chusteczkę i powiedziała, milutkim głosem uśmiechając się do niej.

- Może to cię trochę odświeży, chyba leciutko się spociłaś kochana. 

Hermiona zignorowała chustkę od niej i komentarz Draco, że zachowuję się nie grzecznie i nagle poczuła, że ktoś z premedytacją nadepnął jej pod stołem na nogę. Zabolało. Spojrzała na Irminę mrużąc oczy i odsunęła nogi z jej zasięgu wdając się w przyjazną pogawędkę z Blaisem.

Jakąś godzinę później włączono muzykę i blondyn zaprosił ją do tańca, gdyż stwierdził, że muszą się pokazać przed czarnym panem i generałami i poprosił ją by choć raz nie protestowała i dała się zaprowadzić na parkiet. Hermiona więc zgodziła się odnotowując w głowie, że Malfoyowi bardzo zależy na tym by wszyscy wokół oprócz Blaisa myśleli, że są w sobie naprawdę zakochani. Był miły i szarmancki -  w przeciwieństwie do tego jakim był gdy byli w apartamentach, dlatego postanowiła się nie buntować. Miejsce na plecach na którym trzymał dłoń, wydawało jej się gorące niczym płomień. Starała się nie wzdrygać przy każdym dotknięciu ale dreszczy nachodziły ją mimowolnie powodując wypieki na jej twarzy. Nie mogła zrozumieć dlaczego jej ciało tak dziwnie reaguje na smoka. To pewnie obrzydzenie. Zauważyła, że chłopak tańczy niczym zawodowiec ale również trzymał ją na dystans. Ciekawe dlaczego? 

Po przetańczeniu dwóch piosenek wrócili do stolika by napić się wina, stolik chwilowo był pusty ponieważ każdy albo był na parkiecie albo przesiadł się by ubić jakieś ciemne interesy. Przynajmniej tak myślała Hermiona.

- Mogę wiedzieć co szeptała do ciebie Rowle zanim podała ci chusteczkę, że nie zgodziłaś się jej przyjąć ? - zapytał wykorzystując stosowną okazję. - I skąd wcześniej ją znałaś ? 

Hermiona zakręciła winem w kieliszku, zastanawiając się nad odpowiedzią.

- Wydaje mi się, że doskonale wiesz o czym do mnie mówiła - powiedziała nie spuszczając z niego oczu. - A poznałam ją na naszym przyjęciu zaręczynowym.

Chłopak westchnął i przetarł dłonią po brodzie. Dolał sobie kolejną szklankę wina. Kiedy on zdążył wypić poprzednią ? Hermiona jednak nadal bawiła się kieliszkiem. 

- To wiele tłumaczy- odpowiedział blondyn.

Szatynka zmarszczyła brwi z niezrozumieniem, dając znak rozmówcy, że nie wie co ten ma na myśli.

- Dlaczego od początku jesteś na mnie taka cięta, skoro na samym starcie rozmawiałaś z Irminą.- Zrobił przerwę na głęboki wdech i kontynuował - Co ci nagadała?

Hermiona była zdziwiona, blondyn rzeczywiście tak mógł to odbierać. Pomyślała, że da jej to szanse na zaczęcie od nowa swojej misji, i tym razem opanuję się i zacznie być dla blondyna miła. Może zrzucić wszystko na zazdrość a ich relacja zaczęłaby wyglądać inaczej, będzie mogła wyciągnąć więcej informacji.

-ohh... coś w stylu, że jestem nic nie wartą osobą, że nie nadaję się by czyścić ci buty a ten ślub i związek i tak nie ma znaczenia bo jesteście parą a ja stoję na przeszkodzie, czego jak się dziś dowiedziałam pożałuje - odpowiedziała zgodnie z prawdą po czym wzięła łyk wina.

Nie usłyszała jednak odpowiedzi chłopaka ponieważ gdy tylko połknęła płyn spadła z krzesła a jej ciało zaczęło drgać w konwulsjach.

 Nie wiedziała również, że cała sala zamarła, że Draco trzymał jej głowę próbując rzucać redukujące zaklęcia. 

Nie zobaczyła jak Severus Snape podbiega do niej rzucając zaklęcie diagnozujące i nie poczuła jak wlewa jej do buzi antidotum.

 Nie wiedziała jeszcze, że został otruta. 

Ani nie poczuła jak blondyn niosąc ją na rękach teleportował ich do szpitala wojskowo gdzie spotkał się nad jej łóżkiem razem ze Snapem. 

Nie wiedziała kiedy się obudzi, nikt nie wiedział czy zrobi to w ogóle. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz